|
Kiedy czegoś się pragnie, wtedy cały wszechświat sprzysięga się, byśmy mogli spełnić nasze marzenia.
środa, 30 marca 2011
Ciągle obecna....;)
Na początku chciałabym wytłumaczyć się z tego dla czego tak długo nic nie pisałam. Choć ochota była duża do tego aby podzielić się moimi kolejnymi spostrzeżeniami, myślami i kłopotami, to po prostu nie czułam się dobrze i nie byłam w stanie nic konkretnego napisać. Niestety przez ostatni czas moje zdrowie się troszkę pogorszyło. Po raz kolejny pokazały się komórki rakowe(dokładnie było to w czasie Świąt) czułam się strasznie. Bardzo dużo schudłam i po raz kolejny choroba odebrała mi to co jest dla mnie tak bardzo ważne czyli sprawność fizyczną. Jestem osobą która nienawidzi siedzieć bezczynnie na jednym miejscu a w sumie nawet nie siedzieć tylko leżeć. Teraz nie mogę się sama poruszać, strasznie mi to doskwiera, pragnę jak najszybciej odzyskać sprawność w nogach. Tak poza tym ostatnie pobyty w szpitalu były dla mnie bardzo ciężkie pod względem psychicznym. Nie wiem dlaczego ale nagle poczułam jak by to choroba zaczęła panować nad moim organizmem. Nie mogłam sobie poradzić sama ze sobą. To było dziwne bo przecież to właśnie ja zawsze mówię, że psychika jest najważniejsza i że nie można się poddawać. Całe szczęście z pomocą innych udało mi się szybko pokonać ten ciężki stan ducha. Choć nie jest idealnie i z Nowym Rokiem przyszły nowe problemu a mojej choroby końca nie widać to ciągle mam w sobie dużą dawkę optymizmu. Szczerze mówiąc nie wiem jak ja to wszystko znoszę gdzie mam schowaną tą siłę która nie pozwala mi się poddać. Mam tylko nadzieję, że już nie długo będę mogła powiedzieć bez wahania, że udało mi się wygrać walkę z rakiem. To czas pokarze. Na razie wróciłam do nauki, staram się nie zawalić kolejnego roku szkoły. Moje duże ambicje nie pozwalają na to aby odpuścić sobie to co jest dla mnie ważne. Oczywiście najważniejsze jest zdrowie ale dziennikarstwo czyli moje marzenie jest dla mnie celem który pomaga mi wyzdrowieć. Siedząc w domu czasem mam wrażenie, że za chwilę zwariuję z tej nudy i bezczynności chciałabym móc sama wyjść i trochę zaszaleć. Okropnie brakuje mi tego co miałam kiedy mogłam chodzić. Tym czymś jest swoboda i samodzielność. Zazdroszczę każdemu kto to posiada. I nie rozumiem tych którzy tego nie doceniają.
Pozdrawiam i całuję:*:*
piątek, 01 października 2010
Kolejny ciios...
Hej:) To będzie krótki wpis ponieważ nie czuję się najlepiej. Znowu wylądowałam w szpitalu tym razem jednak nie z powodu choroby podstawowej. W domu zaczęłam bardzo gorączkować i byłam z dnia na dzień coraz to słabsza, wyniki natomiast bardzo spadły. Zgłosiłam się do szpitala na przetoczenie krwi, miałam wyjść za dwa dni jak tylko unormuje się hemoglobina niestety na tym się nie skończyło. W szpitalu wykryli u mnie zakażenie krwi- Sepsę, a na dodatek jeszcze załapałam zapalenie płuc. Teraz jestem bardzo słaba i będę musiała długi okres spędzić w szpitalu. Mam jednak nadzieję, że wszystko dobrze się skończy i już za jakiś czas wrócę do domu. Trzymajcie za mnie mocno kciuki.
Pozdrawiam-Ania
piątek, 17 września 2010
Ciąg dalszy....
Strasznie długo nic nie pisałam. Na blogu już bardzo długo nie było żadnego nowego wpisu. Kiedy zdecydowałam się, że będę go pisać byłam pewna, że przynajmniej raz w miesiącu pojawi się tu nowy wpis. Chciałam aby każdy z nich był opisem mojej nieustającej walki z chorobą i zawierał w sobie przesłanie dla innych. Chciałam aby było optymistycznie i prawdziwie. Jednak ostatnio wszystko się zmieniło. Kiedy myślałam, że wszystko zaczyna się układać tak na prawdę wszystko zaczęło się znów komplikować. Czekając na przeszczep liczyłam na to, że już nic złego się nie wydarzy. Byłam przekonana, że po wakacjach będę już po przeszczepie. Jednak po raz kolejny pojawiły się przeszkody, na które nie mam żadnego wpływu. Najpierw nie mogłam uzbierać macierzystych komórek. Po trzech próbach nie było żadnego efektu. Od lekarzy mogłam tylko usłyszeć " musimy poczekać aż szpik się odbuduje i naprodukuje potrzebne komórki". Czekałam kilka tygodni biorąc leki wspomagające szpik. Efektu niestety nie było. Kiedy nadeszły wakacje razem z nimi nadszedł kolejny kłopot. Po kilku wizytach u ginekologa okazało się, że mam guza jajnika i nacieki białaczkowe w brzuchu. Przeszłam operację w bielskim szpitalu a zaraz potem trafiłam do Kliniki Hematologii w Chorzowie. Tutaj musiałam po raz kolejny rozpocząć leczenie chemioterapią. I tak całe wakacje spędziłam będąc w szpitalu. Aktualnie jestem po czwartej dawce chemii. Na całe szczęście leczenie jak na razie przynosi oczekiwane efekty. Nacieki w większym stopniu znikły i czuję się dużo lepiej. Niestety wiem, że to jeszcze nie koniec leczenia. Możliwe, że czekają mnie kolejne bloki chemii, a co się z tym wiąże kolejne długie pobyty w szpitalu. Teraz kiedy nie leczę się na oddziale dziecięcym wszystko wygląda całkiem inaczej. Zawsze na oddziale miałam obok siebie mamę, na którą mogłam liczyć w każdym momencie. Teraz jestem sama. Wiem, że mam już osiemnaście lat i powinnam być samodzielna, dać sobie radę sama, jednak nie jest to w cale takie łatwe. Choć fizycznie czuję się dobrze to psychicznie przez ostatni okres jest całkiem inaczej. Samotność jaka doskwiera mi na oddziale dla dorosłych nie służy mi. Brak rówieśników i ciągłe otoczenie starszych schorowanych ludzi źle na mnie wpływa. Kiedy przebywam na oddziale czas strasznie mi się dłuży a tęsknota za domem nie daje spać. Trzeba przyznać, że ten okres jest dla mnie bardzo trudny. Nawet teraz kiedy jestem w domu i mam przed sobą trzy tygodnie wolnego od szpitala, ciarki mnie przechodzą kiedy pomyślę, że muszę tam wrócić i znowu zostać sama. Staram się jednak te smutne myśli trzymać z daleka ode mnie. W przyszłym tygodniu zaczynam szkołę i na tym powinnam się teraz skupić. Nie myśleć o szpitalu tylko cieszyć się pobytem w domu, czasem spędzonym z bliskimi, którego tak bardzo teraz potrzebuję. Muszę być dobrego nastawienia, przyjąć dalsze leczenie nie poddając się smutkowi. Teraz powinnam raczej wyłapywać same pozytywne emocje. Dla tego też liczę na to, że kolejne leczenie w szpitalu nie będzie długie. A może nawet nie będę musiała brać kolejnej chemii?
Pozytywne nastawienie to przecież podstawa:)
piątek, 21 maja 2010
Po przerwie...:)
Bardzo długo nie publikowałam na blogu żadnych nowych wpisów, ale tylko dla tego, że nie miałam o czym pisać. Przez ostatnie tygodnie nie działo się u mnie nic ciekawego. Dalej jestem w domu, a w domu jak to w domu, telewizja, komputer, jakaś ciekawa książka no i oczywiście rehabilitacje. Jednak w środę zdarzyło się coś nie codziennego. "Iskierka" postanowiła zrobić mi bardzo miłą niespodziankę, którą było spotkanie z moim ulubionym zespołem "Dżem". Niestety grupa jest w trakcie nagrywania płyty i tylko Benedykt (Beno) Otręba i menadżer zespołu mogli przyjechać do mnie. Wizyta ta była bardzo miłym przeżyciem. Mogłam spokojnie w cztery oczy porozmawiać o zespole i jego historii moimi gośćmi. Przez całe spotkanie panowała miła i przyjacielska atmosfera. Kolejna niespodzianka był prezent od zespołu. Dostałam album płyt wydany na trzydziestolecie "Dżemu". Są tam świetne nagrania z koncertu w katowickim Spodku. Podsumowując to wszystko mogę powiedzieć, że po raz kolejny spotkałam bardzo życzliwych i ciepłych ludzi. Nigdy nie przypuszczałam tego, że kiedykolwiek będę miała szanse na takie spotkanie. Jednak jak widać wszystko się może zdarzyć. Nigdy nie wiadomo co na nas czeka, jaka niespodzianka kryje się tuż za rogiem. Oby wszystkie zaskakujące momenty w naszym życiu były tak radosne i miłe jak te co spotkała mnie.
niedziela, 18 kwietnia 2010
Wrocław
Po tygodniowym pobycie w szpitalu w Chorzowie i kilku dniach spędzonych w domu tym razem wylądowałam we Wrocławiu. Przyjechałam tu aby po raz drugi podejść do zbierania macierzystych komórek, które są niezbędne do przeprowadzenia auto-przeszczepu. Mam nadzieję, że tym razem wszystko pójdzie dobrze. Ostatnim razem zagorączkowałam i nie zdołałam nazbierać wystarczającej ilości komórek. Liczę no to, że jutro uda uzbierać się resztę. W tedy będę czekać już tylko na auto-przeszczep. Może nareszcie jestem blisko zakończenie podstawowego leczenia? Może nareszcie skończą się moje długie pobyty w szpitalu? Tak sobie myślę, że tym razem będzie wszystko dobrze, że po przeszczepie już na zawsze pożegnam się z tą okrutną chorobą. Wiara pomaga mi przetrwać do końca i podtrzymuje mój dobry humor. Każdy pacjent leczący się przedewszsytkim na taką lub podobną chorobę jak ja powinien zdać sobie sprawę z tego, że naszym dobrym samopoczuciem i wiarą pomagamy swojemu organizmowi walczyć, dodajemy mu sił. Musimy o tym pamiętać i przekazywać tą dobrą radę innym, chociaż dla nich na początku może się to wydawać absurdem to prędzej czy później przekonają się o tym, że mamy rację:)
piątek, 02 kwietnia 2010
Podziękowania:)
Dzięki za wszystkie wspaniałe komentarze. Bardzo zaskoczyła mnie wasza reakcja, nie spodziewałam się, że tyle osób zainteresuje się mną po reportazu. Wasze dobre słowa dodają mi dużo siły do dalszej walki. Niestety nie jestem w stanie się z Wami wszystkimi skontaktować bo jest Was strasznie dużo. Postaram się jednak jak najczęściej pisać na blogu:) 18!:)xD
Dzisiaj kończę 18 lat. Wow ale ten czas leci:) Teraz jestem "dorosła" heh jakoś tak dziwnie to brzmi. W sumie nic się nie zmienia, może oprócz tego, że teraz więcej mogę. Trochę zmian mnie czeka ze względu na mój wiek. Jednak nie myślę, aby coś innego zmieniło się we mnie czy w moim życiu. Dalej będę taka sama. Przecież nagle się nie zmienię, nie stanę się bardziej dojrzała, odpowiedzialna, mądrzejsza itp. z dnia na dzień tylko dlatego, że mam 18 lat. Wszystko pozostanie takie samo jakie było wcześniej. Być pełnoletnią hmmm....co to w sumie oznacza? Tego zapewne dowiem się trochę później. Urodziny to fajna rzecz:) Szczególnie 18 urodziny:) Choć wcześniej wcale się nie cieszyłam z ich nadejścia, to teraz jestem szczęśliwa z tego powodu. Zatem pobyt w domu pragnę spędzić radośnie i bez zmartwień. Pozdrawiam Ania xD
środa, 17 marca 2010
CZAS ZMIAN
Przepisy, nakazy, wymogi. Czasem można się pogubić o co w tym wszystkim chodzi. Często te wszystkie rozporządzenia nie mają sensu i są krzywdzące dla człowieka. Nie ułatwiają nam życia. Wręcz przeciwnie dodają tylko kolejnych zmartwień i problemów. Niekiedy rozchodzi się po prostu o kasę a korzystne rozwiązania dla nas są wtedy nie ważne. 2 kwietnia usłyszę magiczne słowa " Happy Birthday" osiemnaste urodziny. Super! Zawsze nie mogłam doczekać się tego dnia. Przyjęcie, prezenty i na reszczcie będę mogła mówić, że jestem pełnoletnia. Wszystko byłoby dobrze gdyby nie jeden "mały" szczegół. Kiedy ukończę osiemnaście lat nie będę mogła leczyć się na oddziale pediatrycznym, do którego już się przyzwyczaiłam. Muszę zmienić szpital. Nikogo nie obchodzi to, że leczenie zaczęłam w wieku piętnastu lat i do czasu przeszczepu chciałabym pozostać na oddziale na którym leczyłam się dotychczas. Rozmowa rodziców z Dyrektorem szpitala oraz oficjalna prośba na piśmie nic tu nie zdziałały. Zajmuje miejsce na oddziale innym dzieciom. No cóż Pan Dyrektor powiedział żebyśmy postarali się go zrozumieć. Po prostu nie może się na to zgodzić. Hmmm ciekawe czy jakby znalazł się w takiej sytuacji jak ja, też był by takiego samego zdania jak teraz. Niezrozumiały dla mnie przepis, przyniesie mi wiele zmartwień. Będę musiała przyzwyczaić się do nowego szpitala, personelu, pacjentów. Wszystko będzie nowe. Na oddziale gdzie przebywam lekarze bardzo dobrze mnie znają, wiedzą o mnie wszystko. Nowi lekarze będą potrzebować dużo czasu, aby przebić się przez moją historię choroby. Moje zaufanie do nich zapewne na początku będzie ograniczone. Do tego wszystkiego dołączy strach, zły humor i rozżalenie co nie wpływa dobrze na proces leczenia. Ale nawet takie argumenty nie wygrają z rozporządzeniami NFZ-u. Tak więc pozostało mi tylko pogodzić się z tym faktem i kontynuować leczenie. Przecież moje zaparcie do walki nie mija, dalej będę się mocno starać dojść do celu. Mam nadzieję, że w nowym szpitalu również dam sobie radę. Nie mogę sobie odpuścić, teraz na oddziale dla dorosłych będę musiała przebywać sama, bez stałej pomocy mamy, no ale mówi się trudno i żyje się dalej:)
poniedziałek, 01 marca 2010
Z domu....o tym i o tamtym:)
Już trzy tygodnie temu miałam przyjąć moją ostatnią chemie i zacząć na poważnie przygotowywać sie do auto-przeszczepu. Jednak na mojej drodze jak zwykle pojawiły się kolejne przeszkody. Złapałam przeziębienie oraz zakażenie koło paznokci u rąk (to zapewne od skubania skórek). Zrobiono mi przynajmniej kilka konkretnych badań, które są dla mnie bardzo ważne. Rezonans kręgosłupa, tomograf klatki piersiowej oraz miologram wyszły bardzo dobrze:) Teraz od piątku jestem w domu i odpoczywam. W domu odbywam również rechabilitację nóg, ponieważ po pewnym leku, który był przez pewien czas mi podawany mam ogromne problemy z chodzeniem w sumie teraz wogóle nie chodzę. No cóż będę musiała znowu znaleźć w sobie pokłady sił abym mogła znowu stanąć na nogi. Wiem, ze to bardzo ważne i nie mogę sobie tego odpuścić. Pobyt w domu to dla mnie coś bardzo potrzebnego i miłego ale jak to zazwyczaj bywa wszzystko co dobre szybko się kończy. Już jutro musze wrócić do szpitala. Mam jednak nadzieję, że tym razem przyjmę ostatnią chemię i będę o krok do przodu.
A tak poza moją chorobą to jestem w trakcie przygotowywania reportażu o mnie i moim leczenie. Razem z Panią Joanną Frydrych staramy się stworzyc coś naprawdę bardzo fajnego. Końcowe efekty będzie można zobaczyć w programie "Ekspres Reporterów". Jak tylko będę wiedziała kiedy nastąpi transmisja tego reportażu dam znać na blogu:):)
piątek, 05 lutego 2010
Po długiej nieobecności...
Hej:) Przez długi czas nie pisałam nic na blogu, ale to raczej brak ciekawych wiadomości i sił aby wykrzesać z siebie coś konkretnego. Czasem bywa też tak, że nie ma się ochoty na nic, nawet na rzeczy, które zazwyczaj przynoszą dużo rodości i przyjemności. Teraz jednak czuje się juz lepiej, cięższy okres braku weny, samozaparcia i chęci napisania czegoś minął. Zastanawiałam się o czym warto opowiedzieć. Szpital nie musi być jedynym tematem wpisów. Chociaż zapewne najłatwiej mi o tym pisać, gdyż to całe moje życie. Mogłabym pisać o różnych rzeczach ale ten blog ma jednak spełniać jakąś określoną funkcje. A więc...wydaje mi się, że idealnym, tematem mojego dzisiajszego wpisu może zostać temat: 1% DLA POTRZEBUJĄCYCH. 1% a może tak wiele. Kilka minut naszego czasu. Każdy chętny może pomagać. A więc pomóżmy przekazując tylko 1% naszego podatku na cele charytatywne. Można zdecydować o przekazaniu 1% podatku na cele społeczne i działalności charytatywne. Jest mnóstwo organizacji, które czekają na wsparcie. Dla każdej z nich nasza pomoc jest bardzo ważna. W Polsce działa wiele fundacji które pomagają potrzebujacym. Są to organizacje skupiające się na zdrowiu, niedożywieniu dzieci, ochronie środowiska, pomocy dla zwierząt itd. Mamy w czym wybierać i myślę, że to nie jest duży kłopot aby poświęcić kilka dodatkowych minut na wypełnienie właściwego miejsca na przekazanie takiej darowizny. Myślę, że każdy może zdobyć się na taki gest. Jednak nie każdy pamięta o tym lub po prostu nie interesuje się takimi sprawami. Dlatego ogromnie namawiam na przekazanie 1% na jaką kolwiek z fundacji charytatywnych. Ja z chęcią zachęcam do przekazania 1% podatku na "FUNDACJE ISKIERKA". Numer KRS:0000248546 |
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||